Zabrałam się wreszcie do rozpoczęcia komina. Po kilku rządkach dostałam nagle olśnienia- mam gdzieś upchane piękne, moje pierwsze Malabrigo Lace! Wpadłam na niecny plan odłożenia napoczętego otulacza i wypróbowania jak sprawuje się włóczka w robótce.
Koszmarek zaczął się przy dzieleniu motka... wrrr. Powiesiłam na fotelu, z którego albo co chwila spadał, albo łapała go Kicia. Nawijałam na... książkę. Tak oto musiałam spędzić trochę czasu, żeby móc robić na 2 nitki. Owocem zmagań jest mały moteczek wiszący po prawej. Na więcej nie miałam sił- jak się skończy wtedy ponowię rozdzielanie, no trudno.
Koszmarek numer dwa- plącze się to tałatajstwo, aż do supła, który nie idzie się rozplątać. Oszaleć można :\
Męczę się z tym jak na załączonym obrazku, który został skomentowany jako "firanka do laptopa"...
Na razie się nie poddaję i czekam na efekty zmagań raz, że z włóczką, dwa, że z nowym wzorem.
4 komentarze:
firanka do laptopa :D
niech się paskuda mniej plącze :)
hihi mi by się przydała taka firanka, bo czasem mój laptop kusi mnie jak czekoladka, a... oczy się psują (zęby od czekoaldy nie!).
Wytrwałości życzę:) Chociaż firanka całkiem ładna:) Pozdrawiam
Wytrwałości życzę:) Chociaż firanka całkiem ładna:) Pozdrawiam
Prześlij komentarz